Wyspa białych domków z niebieskimi dachami

 

Trochę o Santorini

 

Grecja to piękny kraj, którego piątą część stanowią wyspy. Razem jest ich około 3 tysięcy. Jedną z nich jest Santorini Thira- położona na Morzu Egejskim, tworząca z kilkoma mniejszymi wyspami, archipelag o tej samej nazwie, wchodzący w skład archipelagu Cykladów. Ma Powierzchnię 90,96 km² i jest pochodzenia wulkanicznego a jej nazwa pochodzi z XIII w. od imienia św. Ireny: Saint Irene. Liczba mieszkańców to ok. 15550.

UNESCO nadało Santorini tytuł najpiękniejszej wyspy na świecie.

Istniejąca przed ok. 1600 r. p.n.e. jedna wyspa, została w wyniku silnego wybuchu wulkanu zatopiona i powstała jedna z największych na świecie kalder o średnicy 10 km. Pozostały tylko jej boczne fragmenty stanowiące dzisiejszy archipelag. Przed wybuchem wulkanu Thera istniała na wyspie rozwinięta cywilizacja- kultura minojska, której mieszkańcy opuścili w większości wyspę tuż przed wybuchem wulkanu, gdyż zapowiedziało go wielkie trzęsienie ziemi. Przypuszczalnie wybuch wulkanu przyczynił się również do dużego zniszczenia odległej o ok. 110 km, Krety. Prawdopodonie ten wybuch i późniejsze jego zapadnięcie się na ok. 300-400 m pod powierzchnię obecnego poziomu morza, spowodował olbrzymią falę tsunami o wysokości ok. 200 metrów a z krateru wytrysnęło tak wiele popiołu, że opadając zasłonił on dopływ promieni słonecznych nad całym terenem Morza Śródziemnego. Jeszcze dziś pumeks wulkaniczny wokół archipelagu Santorini tworzy warstwę grubości 80 m i pokrywa dno morskie w promieniu 20-30 km od wysp. Stąd plaże na Santorini są pochodzenia wulkanicznego. Po katastrofie przez 300-500 lat wyspa była nie zamieszkana. Następnie zasiedlili ją greccy Dorowie. Obecnie na Santorini, a głównie na największej wyspie Thira, silnie rozwija się turystyka, która jest jednym z głównych źródeł dochodu. Główne miejscowości: Akrotiri, Emporio, Faros, Fira, Oia, Kamari, Megalochori, Perissa, Pyrgos.

 

Fira

 

Stolicą wyspy jest Fira i jest naszym pierwszym miastem, które widzimy dopływając do Starego Portu (Old Port) w Firze. Miasteczko znajduje się na wysokości około 300 m. na samym klifie i wydaje się wręcz, że jest ono na nim zawieszone. Fira znajduje się mniej więcej po środku wyspy i już z daleka widzimy rysujące się białe domki, które wygladają jakby śnieg przykrywał skały.

 

test

 

Duże statki wycieczkowe nie mogą dobijać do samego brzegu. Zatrzymujemy się w bezpiecznej odległości i małe łódki oraz stateczki dowożą nas do brzegu.

 

 

Do portu prowadzą dwie drogi: możemy wjechać na górę kolejką za 5 euro i wtedy należy podążać za znakami "Cable car" lub wejść na górę po schodach, a jest ich 589. Nam zależy na czasie ( mamy go od 9 do 16, ale płynięcie łódką, stanie w kolejce do...kolejki- to wszystko zabiera dużo czasu), gdyż chcemy pojechać do Oia, więc schody zostawiamy sobie na potem. Na schodach nie musimy iść własnymi nóżkami. Możemy udać się tam na ośle, również za 5 euro. Ale cóż to za przyjemność?... Mi by to nie sprawiło przyjemności, a jeszcze żal by mi było osiołka. Ruszamy więc do kolejki, by wjechać nią na górę. Niestety po przybiciu statku, kolejki są gwarantowane wszędzie. Nagle wysiada ze statku ok 3000 ludzi, więc kto pierwszy ten lepszy. Reszta trochę sobie poczeka. Do Oia może też dostać się stateczkiem, bo z portu także odpływają- koszt ok 12- 15 euro w jedną stronę i przy okazji można pooglądać klify od strony morza. My jedziemy kolejką, podziwiając z góry piękne widoki.

 

 

Podziwiamy port z góry, widoki i statki wycieczkowe, które czekają na pasażerów, by ruszyć w dalszą drogę:

 

 

W Firo można pospacerować uliczkami, dochodząc do "złotej uliczki", gdzie znajdziemy sklepy Chanel, Gucci, Prada, itd., w wielu punktach widokowych porobić zdjęcia oraz nacieszyć się widoakmi lub tez zwiedzić Muzeum Archeologiczne, Muzeum Prehistorycznej Thery, Santoryńskie Muzeum Folkloru oraz Muzeum Megaro Gyzi- jedna z nielicznych budowli z XVII w., która przetrwała wielkie trzęsienie ziemi (odbywają się tu różnego rodzaju spotkania kulturalne, wystawy, które są na stałe i przedstawiają między innymi zdjęcia oraz ukazują dawne Santorini, czy stare, historyczne manuskrypty).

 

Oia

 

My idziemy w prawo i w dół, w kierunku centrum miasta,szukając przystanku komunikacji miejskiej. Łatwo znajdujemy, kupujemy bilety w kasie( bilet jest na wyznaczoną godzinę), chwilę czekamy i już ruszamy w trasę do odległej o ok. 11 km Oia. 20-minutowa podróż kosztuje 1,60 euro. Autokar kursuje w sezonie ok. co 45 min i dojeżdża do placu w Oia, przy którym jest kilka sklepów i zakładów gastronomicznych, oddział policji, budki telefoniczne i bankomat. Stamtąd też będziemy wracać do Firy. Ponoć są dwie trasy do Oia. Nie wiem, którą my jechaliśmy, ale jazda autobusem wąską drogą nad przepaściami, bez zabezpieczeń na drodze, była ciekawym doświadczeniem. Warto było, bo widoki były piękne.

 

 

Docieramy do Oia, uważanej za najpiękniejszą miejscowość w Grecji. Jest tu mnóstwo turystów, ale warto choć raz być na Santorini i zobaczyć te białe domki z niebieskimi dachami, które w Oia robią naprawdę wrażenie. Oia wraz z Firą to najbogatsze miasta wyspy, gdzie przepych i bogactwo dostrzegamy między innymi w postaci marmurowej drogi, którą idziemy zwiedzając najpiękniejsze miejsca w Oia oraz po tak zwanych domach kapitańskich. Santorini dawniej była wyspą przede wszystkim żeglarzy, marynarzy, a ci za dom obierali sobie właśnie Oię. Kapitanowie budowali wspaniałe, pięknie zdobione domy, które pozostały do dziś i to właśnie głównie dzięki kapitanom statków, Oia jest miastem niezwykle pięknym. Część domów jest wykuta w skale i to one przetrwały trzęsienie ziemi z 1956 r. Dużo domów runęło, ale miasteczko dziś liczące ok 1000 mieszkańców odbudowano i to dziś dzięki turystom wzbogaciło się i widać to na każdym kroku. Jest bardzo zadbane, czyste i można kupić tu bardzo eskluzywne rzeczy. A bogactwo miasta w Grecji poznaje się głównie po tym jak znikają naszym oczom rury kanalizacyjne, kable elektryczne i przewody telefoniczne. Tutaj ich nie widzimy.

 

 

Napotykamy na mnóstwo malutkich, kameralnych, wbudowanych jakby w skały, knajpek:

 

 

I oczywiście nie może zabraknąć słynnych wiatraków, które są chyba jednym z najczęściej fotografowanych miejsc na świecie:

 

 

 

Skoro wszyscy marzą o zdjęciu w tym miejscu, więc robię sobie i ja zdjęcie z wiatrakiem w tle.

 

 

Następnie przechodzimy obok kościoła Panagia Platsani, wybudowanego przez Wenecjan w okresie ich panowania na wyspie. Jest to bardzo popularne miejsce na śluby, gdyż prosto z kościoła wychodzimy na dziedziniec, wokół którego roztaczają się malownicze widoki, więc sesja fotograficzna jest na miejscu. Czyż można sobie wyobrazić bardziej romantyczne miejsce na ślub? Pewnie jest wiele też pięknych miejsc na świecie, ale Santorini nas zachwyca, więc jest to idealne miejsce na taką okazję. I my napotykamy właśnie jedną z takich par. Zrobiło się jeszcze bardziej romantycznie... ach...

 

 

Czas wracać na statek

 

Ruszamy tą samą drogą autobusem i ponieważ kolejka do kolejki linowej jest przeogromna, postanawiamy iść na piechotę 589- ma schodkami w dół, podziwiając, co jeszcze się da. Przechodzimy między osłami, prażącymi się w słońcu, ludźmi jadącymi na osłach i uważamy by nie stanąć na "minę" pochodzącą od osła, który załatwia się na tych schodach, a my ślizgając się po tym wszystkim próbujemy zejść cali i zdrowi. Myslę, że nikt tam nie sprząta po osłach, więc tą wątpliwą przyjemność zejścia po schodach na piechotę, nie polecam nikomu.

 

 

Ja również lawiruję między "minami" i staram się zejść ze schodów z całymi nogami, choć muszę się przyznać, że kilka razy "udało" mi się zjechać kawałek.

 

 

Czas się żegnać z rajską wyspą. Jest urzekająca, to prawda. Tłum turystów odstrasza troszkę, ale myśmy sobie poradzili z tym, nie zwarzając na to, tylko na piękne miejsca, które mieliśmy okazję zobaczyć. Statek daje sygnał do odpłynięcia, a my żegnamy Grecję, by kiedyś tu znowu powrócić, ale może już na dłużej...

Życzę wszystkim podróżnikom i rejsowiczom miłych wrażeń ze spotkania z Rajską Wyspą Santorini !!!